Konferencja dla katechetów, Sosnowiec, 27.08.2022

Do dobrych i wiernych sług, o których słyszeliśmy w dzisiejszej Ewangelii, można zaliczyć św. Monikę matkę św. Augustyna. Jak wyznał Augustyn matka zrodziła go dwa razy. To drugie zrodzenie Augustyna dokonało się przez modlitwę, łzy, ale także rozmowy o Bogu.   Wiele bólu, niemniejszego niż ból porodu, musiała znieść św. Monika, zanim jej syn Augustyn narodził się dla prawdziwego Boga objawionego w Chrystusie. Na drodze Augustyna do Boga stało wiele przeszkód.

Przeszkodą w narodzeniu Augustyna dla Boga było jego wykształcenie. Z wykształcenia Augustyn był retorem. Posiadał więc sztukę budowania artystycznych i zarazem perswazyjnych wypowiedzi. Był zatem trudnym do przekonania dyskutantem.

Przeszkodą w narodzeniu Augustyna dla Boga była kobieta, z którą był związany przez kilkanaście lat bez formalnego związku małżeńskiego i która obdarzyła go synem Adeodatem.

Religijną przeszkodą w narodzeniu Augustyna dla Boga była błędna religia manicheizmu. Według tej religii za grzech odpowiedzialny jest bóg zła, a nie człowiek. W konsekwencji człowiek nie może uważać siebie za grzesznika.

Intelektualną przeszkodą w narodzeniu Augustyna dla Boga był pogląd, który Augustyn nazwał w Wyznaniach„akademickim”. Według tego poglądu człowiek nie jest zdolny do poznania czegokolwiek w sposób pewny.

Nie ostatnią przeszkodą w narodzeniu Augustyna dla Boga była astrologia, według której gwiazdy mają wpływ na ludzi, a nie Stwórca gwiazd.

Św. Monika nie zniechęciła się tymi przeszkodami i cierpliwie mówiła swojemu synowi o prawdziwym Bogu, którego objawił Chrystus. Monika była osobą cierpliwą, czyli taką, która ze spokojem znosi przeciwności i umie wytrwale czekać. Cierpliwość uczyniła ją sługą dobrym i wiernym. Przez cierpliwość pomnażała otrzymane od Boga talenty. Otrzymany od Boga talent wiary pomnożyła o wiarę swojego syna. Nie bez znaczenia dla Moniki była eschatologiczna perspektywa wiary, czyli oczekiwanie na powtórne przyjście Chrystusa, które zainauguruje wieczne życie zbawionych. W obliczu zbliżającej się śmierci rozmawiała o tym życiu ze swoimi synami Augustynę i Nawigiuszem w Ostii u ujścia Tybru. Tą rozmowę opisał Augustyn w Wyznaniach. Życie wieczne było dla Moniki krainą niewyczerpanej obfitości, gdzie zbawieni będą karmieni pokarmem prawdy.

       Święta Monika jako sługa dobry i wierny, cierpliwie mówiący o Bogu, może być wzorem dla nas, którym przyszło mówić o Bogu w czasach trudnych, jak czasy Moniki i Augustyna.

Na trudność naszych czasów składa się retoryka. Nie jest ona już sztuką budowania artystycznych i zarazem perswazyjnych wypowiedzi. Słowo „retoryka” – nagminnie stosowane w środkach masowego przekazu – desygnuje pewne zachowania propagandowe i agitacyjne. Dziś retoryka jest odpowiednikiem pustosłowia, nic nie znaczącego frazesu, czy wiecowych haseł. Z reguły tak rozumiana retoryka kreuje świat wrogi fides i równocześnie wrogi ratio.

Kolejną trudnością naszych czasów są feministki, dla których wrogiem jest kobieta będąca szczęśliwą mężatką i matką, kobieta spełniona w swojej kobiecości.

Manichejski bóg zła został dzisiaj zinstytucjonalizowany. Ileż to instytucji propaguje grzech prowadząc walkę z chrześcijańską etyką i dobrymi obyczajami.

Intelektualną trudnością jest dyktatura relatywizmu, który niczego nie uznaje za ostateczne i jako jedyną miarę rzeczy pozostawia tylko własne ja i jego zachcianki.

Nie brakuje też dzisiaj astrologów. Są nimi różni wróżbici, którzy od wykształconych mieszkańców dużych miast biorą 250 złotych za 15 minut konsultacji.

W obliczu współczesnych trudności w mówieniu o Bogu zagraża nam postawa sługi złego i gnuśnego z dzisiejszej Ewangelii. Tego sługę złego i gnuśnego można opisać za pomocą znanego przysłowia: „lepszy jest wróbel w garści niż gołąb na dachu”. Z tego przysłowia wynika, że natychmiastowa lecz mała korzyść jest lepsza od większej korzyści, na którą trzeba jednak cierpliwie poczekać. Sługa zły i gnuśny nie był w stanie zanieść otrzymanego talentu do banku, bo to wymagałoby cierpliwości w oczekiwaniu na wzrost oprocentowania, czyli większą korzyść. Owemu słudze zabrakło też perspektywy eschatologicznej, czyli oczekiwania na powtórne przyjście Chrystusa, które zainauguruje wieczne życie zbawionych.

Mówienie o Bogu nigdy nie było łatwe. Jest ono bowiem karmieniem prawdą. A kto karmi prawdą, ten od razu wchodzi w konflikt z ojcem kłamstwa. Dlatego tyle zawirowań wokół nauczania religii. Jest ono bowiem mówieniem o Bogu, czyli karmieniem prawdą. Żaden z nauczycieli nie wchodzi w taki konflikt z ojcem kłamstwa, jak katecheta, który karmi prawdą. W tym konflikcie prawdy i kłamstwa nie jesteśmy jednak sami. Jest z nami Duch Prawdy. On może przez cierpliwość dobrych i wiernych sług: nagiąć co jest harde, rozgrzać serca twarde, prowadzić zabłąkane. Uczynił to przez św. Monikę w stosunku do jej syna Augustyna. Może to uczynić poprzez nas w stosunku do tych, których karmimy prawdą. Niech Duch Prawdy będzie w pracy karmienia prawdą ochłodą, w skwarze żywą wodą, w
płaczu utuleniem.

Kazanie wygłoszone w Żórawinie, Uroczystość Wniebowzięcia NMP

 

 

Skarbem w samym sercu Krakowa jest kościół mariacki. W tym kościele znajduje się słynny ołtarz Wita Stwosza z Norymbergii, który tworzył w latach1477-1489. Ołtarz ten przedstawia trzy wydarzenia dotyczące Maryi Matki Jezusa. 

Pierwszym wydarzeniem jest Zaśnięcie Najświętszej Maryi. W języku biblijnym zaśnięcie oznacza śmierć. Sen jest jednym z obrazów śmierci w Biblii. Śmierć nie zakończyła jednak ziemskiego życia Maryi. 

Drugim wydarzeniem dotyczącym Maryi przedstawionym przez Wita Stwosza jest jej Wniebowzięcie. Ołtarz nawiązuje do święta Zaśnięcia NMP obchodzonego na Wschodzie już w połowie V wieku, a na Zachodzie od VII wieku jako Wniebowzięcie NMP. Chrześcijanie wierzyli we Wniebowzięcie Maryi jeszcze przed ogłoszeniem dogmatu o Wniebowzięciu. Dopiero Pius XII w 1950 roku uznał Wniebowzięcie NMP za prawdę objawioną przez Boga. Od tego roku stała się ona wiążącą wypowiedzią wiary. 

Trzecim wydarzeniem dotyczącym Maryi przedstawionym przez Wita Stwosza jest koronacja Maryi przez Trójcę Świętą. Tytuł królowa w odniesieniu do Maryi pojawia się w dwóch oficjalnych litaniach do NMP. Jedną z nich jest znana Litania loretańska, a drugą prawie nieznana litania odmawiana w czasie koronacji obrazów NMP. 

Ołtarz Wita Stwosza w kościele mariackim był bliski Janowi Pawłowi II. W latach 1952-1957 św. Jan Paweł II był kaznodzieją i spowiednikiem w Bazylice Mariackiej. Jako papież nawiedził ją trzykrotnie. O tej Bazyli powiedział, że „Tyle w niej piękna, tyle wyrazu, tyle modlitewnego nastroju, tyle maryjnej tajemnicy i tyle polskości”. Tą tajemnicę maryjną, jaką jest zaśnięcie i wniebowzięcie NMP, Jan Paweł II wyjaśnił jako śmierć i zmartwychwstanie Maryi. Maryja powtórzyła los Jezusa: tak jak on umarła i tak jak on zmartwychwstała. Uprzedziła ona powszechne zmartwychwstanie w dniu ostatecznym, o którym przypomina dzisiejsze II czytanie. Interpretując zaśnięcie i wniebowzięcie Maryi jako jej śmierć i zmartwychwstanie Jan Paweł II pogłębił rozumienie dogmatu o wniebowzięciu ogłoszonego przez Piusa XII w 1950 roku. Według definicji dogmatycznej Piusa II Maryja po zakończeniu biegu ziemskiego życia z duszą i ciałem została wzięta do nieba. Pius XII nie rozstrzygnął, czy Maryja umarła czy też nie. Rozstrzygnął to Jan Paweł II. Według niego Maryja powtórzyła los Jezusa. Tak jak On umarła i tak jak On zmartwychwstała. Wyjaśnienie zaśnięcia i wniebowzięcia Maryi przez Jana Pawła II nie jest niczym nowym. Przykładowo, na dróżkach maryjnych na Górze św. Anny znajdują się kaplice śmierci, pogrzebu i wniebowzięcia Maryi. W tych kaplicach rozważano śmierć, pogrzeb i wniebowzięcie Maryi zarówno przed ogłoszeniem dogmatu o wniebowzięciu NMP, jak i po jego ogłoszeniu. Maryja bowiem powtórzyła los Jezusa: przez śmierć do zmartwychwstania. Jej wniebowzięcie jest powtórką z Wielkanocy, jakby Wielkanocą bis. 

Dzisiejsza uroczystość przypomina o prawdzie wiary, że w dniu ostatecznym zmartwychwstanie Jezusa zostanie rozszerzone na wszystkich ludzi. Tą Wielkanoc ludzi zainaugurowało już zaśnięcie i wniebowzięcie Maryi. Ta prawda wiary jest dzisiaj kontestowana. Nie brakuje dzisiaj tych, którzy co prawda wierzą w Boga, ale nie wierzą w powszechne zmartwychwstanie umarłych. Takich ludzi nie brakowało w czasach Jezusa. Byli nimi saduceusze. Wierzyli w Boga, ale nie wierzyli w powszechne zmartwychwstanie umarłych. Jezus wykazał bezsens takiego przekonania. Bóg nie jest Bogiem umarłych lecz żywych i dlatego jest zmartwychwstanie. Jezus nie tylko mówił o zmartwychwstaniu, ale to zmartwychwstanie pokazał na sobie. Pokazał je również na swojej Matce. 

Prawda o naszym zmartwychwstaniu, czyli o naszej Wielkanocy będącej powtórką Wielkanocy Jezusa i Maryi, ma dla nas egzystencjalne znaczenie. Do ziemi bowiem schodzimy jak w przejście na peron. I dlatego prędzej, czy później, każdy człowiek postawi sobie pytanie: czy tam nieśmiertelność czy nicość ogarnia? Na to pytanie odpowiada dzisiejsze Święto: tam życie i zmartwychwstanie. W Maryi, która powtórzyła los Jezusa: przez śmierć do zmartwychwstania, już została zainaugurowana nasza Wielkanoc, którą za chwilę wyznamy w CREDO: i oczekuję wskrzeszenia umarłych i życia wiecznego w przyszłym świecie.

Kazania wygłoszone w Popielowie

 
Kazanie 1

Według nauczania II Soboru Watykańskiego Kościół jest rzeczywistością złożoną, w której zrasta się pierwiastek ludzki i boski. Dzisiaj często przeakcentowuje się ten ludzki pierwiastek Kościoła zapominając o tym boskim. Wielu chciałoby, aby Kościół zajmował się edukacją ekologiczną, działał na rzecz klimatu i czystej wody, odpowiadał na płacz ubogich, a nawet odpowiadał na jakiś płacz matki Ziemi oraz dbał o równość płci. Nie brakuje zwolenników przekształcenia Kościoła w organizację ekologiczną realizującą  Agendę Organizacji Narodów Zjednoczonych na rzecz zrównoważonego rozwoju 2030. Zwolennicy ekologicznego Kościoła będą niezadowoleni z tego, że na naszych odpustowych stołach będzie rosół, kluski z roladą i szpajza. Woleliby, abyśmy dzisiaj jedli dania z wegańskiej kuchni np. zupę buraczaną z orzechami, bigos lub tatar z cukinii, a na deser lody z kaszy jaglanej. Kościół ekologiczny jednak daleko nie zajdzie. Pokazuje to przykład Ameryki południowej. Wielu latynoskich księży bardziej niż głoszeniem Jezusa zajęło się sprawiedliwością społeczną, postulatami równościowymi czy polityką klimatyczną. Rezultatem skupienia się Kościoła na sprawach społecznych jest masowe odchodzenie latynoskich katolików do zborów zielonoświątkowych i ewangelikalnych. Ludzie, którzy mają w sercu pragnienie Boga, dosyć mają księży powtarzających to samo, co mówią lewicowi politycy i dlatego przechodzą do zborów zielonoświątkowych i ewangelikalnych, bo w nich mogą usłyszeć o Jezusie Zbawicielu i o duchowej walce ze złem. Odchodzenie latynoskich katolików do zborów zielonoświątkowych i ewangelikalnych jest swoistego rodzaju protestem przeciwko redukcji Kościoła do pierwiastka ziemskiego. Równocześnie jest to upomnienie się o zwrócenie uwagi na boski pierwiastek Kościoła.

Dzisiejszy odpust jest okazją, aby przypomnieć sobie o boskim pierwiastku Kościoła. Tym boskim pierwiastkiem Kościoła jest przede wszystkim Jezus Chrystus. On utożsamia się ze swoim Kościołem. Szawła prześladującego Kościół Chrystus zapytał pod Damaszkiem: „Dlaczego mnie prześladujesz?” Chrystus nie pyta Szawła: dlaczego prześladujesz Kościół? Prześladowanie Kościoła, to prześladowanie Chrystusa, a zatem Chrystus utożsamia się ze swoim Kościołem. On chce tego Kościoła. On też uczynił chrzest bramą do Kościoła, gdy polecił Apostołom iść na cały świat i udzielać chrztu w imię Trójcy Świętej. Dzisiaj niektórzy chcieliby przepraszać za to niby nietolerancyjne polecenie Chrystusa, w którym brakuje poszanowania dla pogańskich kultów. 

Dzięki Chrystusowi tym boskim pierwiastkiem Kościoła jest również Maryja jako królowa Aniołów. Jest Ona większa od Aniołów, bo stała się Matką ich Stwórcy i Pana, któremu oni służą. 

Dzięki Chrystusowi tym boskim pierwiastkiem Kościoła jest św. Franciszek. Jego życie związane jest z miejscem, na którym dzisiaj wznosi się Bazylika Matki Bożej Anielskiej. W tej Bazylice znajduje się miejsce śmierci św. Franciszka oraz kościół nazywany porcjunkulą, który odbudował św. Franciszek. W porcjunkuli znajduje się fresk przedstawiający zwiastowanie Maryi. Gdy Maryja powiedziała „Oto ja Służebnica Pańska”, to w tym momencie Syn Boży powiedział Bogu Ojcu: „Oto idę abym spełniał wolę Twoją, Boże” (Hbr 10, 7). Od tego momentu Maryja stała się tabernakuluum Boga, który z niej przyjął ciało i stał się człowiekiem. Dlatego na fresku archanioł Gabriel klęczy przed Maryją jako tabernakulum Boga. Maryja jako tabernakulum Boga jest bowiem również jego królową, jak i królową wszystkich aniołów. Fresk z porcjunkuli wyjaśnia nam teologiczne podstawy święta Królowej Aniołów. Z kolei to święto uczy nas o boskim pierwiastku Kościoła. Chrystus, Maryja – Królowa Aniołów, św. Franciszek i wszyscy zbawieni tworzą ten boski pierwiastek Kościoła.

W czasie każdej mszy św. zrastają się ze sobą boski i ludzki pierwiastek Kościoła. Msza św. jakby objawia Kościół jako rzeczywistość złożoną, w której zrasta się pierwiastek ludzki i boski. Szczególnie dobitnie wskazuje na to kanon rzymski. Nawiązuje on do Apokalipsy, która mówi o ołtarzu w niebie, do którego przychodzi anioł i składa na nim kadzidło wraz z modlitwami wszystkich świętych (Ap 8, 3). Kanon rzymski za Apokalipsą mówi o ołtarzu w niebie. To na ten ołtarz w niebie Święty Anioł przenosi naszą ofiarę i z tego ołtarza w niebie przyjmujemy Najświętsze Ciało i Krew Chrystusa. Ten ołtarz w niebie otaczają święci. Kanon rzymski zawiera dwa wspomnienia świętych. Pierwsze z nich otwiera Maryja – a drugie św. Jan Chrzciciel. Maryja jest wspominana ze czcią jako pełna chwały zawsze Dziewica i Matka Boga. To właśnie jej bycie dziewiczą Matką Boga czyni ją Królową Aniołów. W czasie mszy św. poprzez Świętego Anioła nasza ziemska liturgia łączy się z liturgią nieba i w ten sposób msza św. jakby objawia Kościół jako rzeczywistość złożoną, w której zrasta się pierwiastek ludzki i boski. Naturę Kościoła można by porównać do góry lodowej pływającej po oceanie, która większą swoją częścią tkwi w wodzie, a widoczna ponad wodą jest tylko mała jej cząstka; podobnie i w Kościele – większe jest w nim to, co niewidzialne i boskie, zaś to, co widzimy i czym się gorszymy jest tą skromniejszą częścią. Ten ludzki, widzialny, skromny i gorszący pierwiastek Kościoła niesiony jest przez ten pierwiastek boski, niewidzialny, wielki, doskonały. 

Tym boskim pierwiastkiem Kościoła jest dzięki Chrystusowi również Maryja Królowa Aniołów. Możemy ufać w jej pomoc, do czego zachęcał papież Pius XII w encyklice Ad Caeli Reginam poświęconą królewskiej godności Maryi. W tej encyklice wspomina o zniszczonych miastach i powodzi zepsucia. Zniszczone miasta i powódź psucia dobrych obyczajów składają się również na dzisiaj Europy. W takiej sytuacji  uciekajmy się z ufnością do Królowej Aniołów, bo jak pisał Pius XII chrześcijańskiego ludu  wśród ciężkich udręk światowych nigdy  nie zawodziła nadzieja pokładana w Matce Boskiego Króla, Jezusa Chrystusa.

 

Kazanie 2

Jedną z części liturgii godzin jest kompleta. Kompleta to modlitwa przed snem. Ta modlitwa przed snem kończy się zawsze antyfoną maryjną. Również liturgia nieszporów śpiewana w kościele kończy się antyfoną maryjną. Antyfona maryjna kończy również pogrzeb katolika. Mamy wiele antyfon maryjnych. Najbardziej znaną antyfoną maryjną jest modlitwa Pod Twoją obronę. W okresie wielkanocnym zamiast modlitwy Anioł Pański odmawina jest antyfona Regina coeli. Jedna z antyfon maryjnych pozdrawia Maryję jako Panią Aniołów: Ave Regina coelorum, ave Domina angelorum: 

Witaj, niebios Królowo,
Witaj, Pani aniołów,
Witaj, Różdżko, witaj Bramo,
Jasność zrodziłaś światu.
Ciesz się, Panno chwalebna,
Ponad wszystkie piękniejsza,
Witaj, o Najśliczniejsza,
Proś Chrystusa za nami.

Dlaczego Maryja jest Panią aniołów?

Według Listu do Hebrajczyków aniołowie są duchami służebnymi. Znamy z Pisma Świętego ich służbę. Po zakończeniu kuszenia Jezusa na pustyni „aniołowie przystąpili i usługiwali Mu” (Mt 4, 9-11). Jezus korzysta ze służby aniołów. Oni będą jakby żniwiarzami w czasie powtórnego przyjścia Jezusa. Wszystkich ludzi postawią przed Jezusem. Dlaczego jednak również Maryja nazywana jest Panią Aniołów?

Służba Maryi wobec Jezusa przewyższa służbę aniołów. Maryja mówiąc „Oto ja służebnica Pańska” dała Synowi Bożemu ciało za sprawą Ducha Świętego. Dzięki temu Syn Boży stał się człowiekiem dla naszego zbawienia. Ta służba Maryi stawia ją ponad aniołów. Ze względu na tą służbę św. Elżbieta nazywa Maryję Matką Pana. Matka Pana jest także Panią Aniołów i dlatego zasługuje na tytuł: Królowej Aniołów. 

Tytuł ten powinien nas inspirować do służby Panu. Naszą służbą Panu jest również udział w liturgii. Liturgia jest oddawaniem Bogu Ojcu w jedności Ducha Świętego wszelkiej czci i chwały przez Chrystusa z Chrystusem i w Chrystusie. Częścią liturgii są także nieszpory. Uczestnicząc w nich służymy Panu. Ta służba jest wielbieniem Pana. To wielbienie Pana jest jednym z głównych zadań katolika. Na jesień będziemy wspominać 60 rocznicę rozpoczęcia II Soboru Watykańskiego. Pierwszym dokumentem tego Soboru była Konstytucja o liturgii. W ten sposób Sobór chciał przypomnieć wszystkim katolikom, że ich podstawowym zadaniem jest służba Bogu polegająca na wielbieniu Go.

Nie ustawajmy w tej służbie. Niech nas do niej inspiruje Pani aniołów, czyli stojąca ponad służebnymi duchami, jakimi są aniołowie, Służebnica Pańska.

 

Kazanie 3

Przemienienie Pańskie jest świętem nadziei. Ukazuje nam ono naszą świetlaną przyszłość. Jest nią bycie z Bogiem, który jest światłością. Według Ps 104 Bóg okryty jest światłem jak płaszczem. Na Taborze Chrystus objawił się jako Bóg okryty światłem jak płaszczem. Apostołowie: Piotr Jakub i Jan będący świadkami tego wydarzenia doświadczyli bycia z Bogiem. Było to dla nich bardzo pozytywne doświadczenie. Było im dobrze na Taborze i dlatego chcieli pozostać na tej górze. Człowiek jest obrazem Boga, a Bóg jest Pierwowzorem człowieka i dlatego człowiekowi może być dobrze tylko z Bogiem. Przemienienie Pańskie jest więc świętem nadziei. 

Znakiem tej nadziei jest Maryja. 12 rozdział Apokalipsy przedstawia ją jako niewiastę obleczoną w słońce, z księżycem pod jej stopami i z wieńcem z gwiazd dwunastu na głowie. Tak przedstawiają niepokalanie poczętą Maryję popularne figury. Najbardziej znana z tych figur znajduje się na placu hiszpańskim w Rzymie. Maryja jest jakby ubrana w źródła światła: słońce, księżyc i gwiazdy. Oznacza to, że promieniuje światłością Boga. Bycie z Bogiem, którego trzej Apostołowie doświadczyli na Taborze, jest dla niej rzeczywistością. Dla Maryi już świeci światłość wiekuista, o którą prosimy dla naszych zmarłych. Tą wiekuistą światłością jest światło Taboru. 

Z tego względu, że Maryja już żyje w świetle Taboru, Sobór Watykański II nazwał ją: „znakiem niezawodnej nadziei i pociechy”. Jako znak niezawodnej nadziei Maryja była pociechą dla papieża Piusa XII. Pius XII rządził Kościołem w niezwykle trudnych czasach. Były to czasy dwóch totalitaryzmów: nazistowskiego i komunistycznego. Obydwa totalitaryzmy obiecywały ludziom raj na ziemi. Jeden totalitaryzm obiecywał „tysiącletnią Rzeszę”, a drugi – społeczeństwo komunistyczne, w którym miała obowiązywać zasada „każdemu według jego potrzeb”. Obydwa totalitaryzmy zgotowały ludziom piekło na ziemi, zamiast obiecywanego raju. Obydwa totalitaryzmy zwalczały również Kościół. W takim kontekście dwóch totalitaryzmów Pius XII szukał pomocy u Maryi. Jest on autorem encykliki Ad coeli Reginam, czyli DO NIEBIOS KRÓLOWEJ. W tej encyklice Pius XII wyjaśnił królewską godność Maryi. Owocem tej encykliki jest święto Maryi Królowej obchodzone 22 sierpnia. Święto Maryi Królowej Anielskiej jest jakby jedną z odmian tego święta – Maryi Królowej. Pius XII ogłosił również dogmat o Wniebowzięciu NMP. Przekłada się on na uroczystość Wniebowzięcia obchodzoną 15 sierpnia. 

Wszystkie trzy sierpniowe święta: Maryi Królowej Anielskiej, Maryi Wniebowziętej i Maryi Królowej mają wspólny mianownik. Ukazują one Maryję jako znak niezawodnej nadziei i pociechy. Udziałem Maryi stała się już bowiem świetlana przyszłość, którą objawiło Przemienienie Pana Jezusa na górze Tabor. Taki znak nadziei i pociechy, którym jest Maryja potrzebny jest nam dzisiaj. Chce się nas bowiem uszczęśliwić jakimś zielonym rajem – zielonym ładem. Tą koncepcję zielonego ładu wyłożył twórca forum ekonomicznego w Davos Klaus Schwab w swojej książce „Wielki Reset”. Zaproponował on podział historii na erę przed pandemią i erę po pandemii. Era po pandemii będzie zielonym ładem z zieloną gospodarką i z większym respektem dla matki natury. Przyczyni się do tego poleganie na platformach cyfrowych w zakupach, nauce, komunikacji, pracy, doradztwie zawodowym. One zapuszczą w ludziach korzenie, ograniczając stare przyzwyczajenia. Większość rzeczy stanie się e-rzeczami: e-nauka, e-handel, e-rozrywka, e-booki, e – obecność. Dzięki e-rzeczom wszystko stanie się bardziej  ekologiczne. E-rzeczy są więc drogą do zielonego ładu. Ten zielony ład będzie możliwy również dzięki depopulacji, czyli ograniczeniu liczby ludności. Jednym ze sposobów ograniczenia liczby ludności  jest aborcja czy eutanazja. Na horyzoncie zielonego ładu widoczny jest nowy totalitaryzm. Będzie on wymagał, aby to nie człowiek czynił sobie ziemię poddaną, lecz aby człowieka uczynić poddanym ziemi. W obliczy wielkiego resetu, który ma dać zielony ład na ziemi, Maryja jako Wniebowzięta Królowa ukazuje nam świetlaną przyszłość. Jest nią Bóg – Pierwowzór człowieka. Człowiekowi jako obrazowi Boga tylko w Bogu może być dobrze, jak trzem Apostołom na górze Przemienienia.

 

Kazanie 4

Jednym z przejawów czci NMP jest koronacja jej obrazów. Pamiętamy o koronacji Obrazu MB Opolskiej dokonanej przez Jana Pawła II w 1983 r. W czasie koronacji najpierw nakłada się koronę na głowę Jezusa, a dopiero potem na głowę Jego Matki. Jest to przypomnienie, że Maryja całą swoją wielkość zawdzięcza swojemu Synowi, również swoją królewską godność. Przypomniał o tym Pius XII w encyklice AD COELI REGINAM. 

W obrzędach koronacji znajduje się zatwierdzona przez Stolicę Apostolską litania do NMP. Jest to druga litania obok litanii loretańskiej przeznaczona do publicznego odmawiania. W tej nowej litanii Maryja aż 17 razy wzywana jest jako królowa. Wiele tych wyzwań zapożyczonych jest z litanii loretańskiej, np. Królowo aniołów. Są jednak również i nowe wezwania, np.: królowo świata, czy królowo wszechrzeczy.

Aby zrozumieć wezwanie królowo świata musimy wyjść od tego, że Syn Boży stając się człowiekiem zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem. Ponieważ Syn Boży stał się człowiekiem z Maryi za sprawą Ducha Świętego, dlatego Maryja jest królową świata, czyli wszystkich ludzi. 

Maryja wzywana jest również jako królowa wszechrzeczy. Aby zrozumieć wezwanie królowo wszechrzeczy musimy wyjść od tego, że Syn Boży stając się człowiekiem z Maryi za sprawą Ducha Świętego, tak jak każdy człowiek stał się mikrokosmosem. To, że człowiek jest mikrokosmosem oznacza, że jest częścią przyrody, a nawet kopią świata. Jego bowiem ciało składa się  z podstawowych elementów kosmosu. Ponieważ Syn Boży przez swoje człowieczeństwo jest mikrokosmosem, a to człowieczeństwo przyjął z Maryi za sprawą Ducha Świętego, dlatego Maryja

 Jest królową kosmosu, czyli wszechrzeczy.

Wzywanie Maryi jako królowej w obydwóch litaniach to nic innego jak wyciąganie wniosków z przyznanego jej przez Sobór Efeski w 431 roku tytułu TEOTOKOS, czyli Świętej Bożej Rodzicielki.

Maryja jest Matką Boga i Pana naszego Jezusa Chrystusa i dlatego może być królową Aniołów służących Jezusowi, jak również królową wszystkich ludzi, z którymi zjednoczył się Jezus, oraz królową wszystkich rzeczy, które też przyjął Jezus.