Wyjazdowe seminarium naukowe z obiadem u siostry Anieli

 

 

 

 

Wyjazd do Bagna

     Sezon truskawkowy właśnie zaczął się na dobre, a jak truskawki, to natura, jak natura to cudowna roślinność, pola uprawne i lasy a co za tym idzie – swoboda ciała i ducha. Z tym właśnie kojarzy mi się malownicze Bagno na Dolnym Śląsku, położone w niewielkiej odległości od Obornik Śląskich. Można by rzec: „…wsi spokojna, wsi wesoła…”. W tych wspaniałych okolicznościach przyrody znajduje się Wyższe Seminarium Duchowne braci  Salwatorianów, do którego uzyskaliśmy wstęp za sprawą ks. prof. Bogdana Ferdka, który jest w nim jednym z wykładowców.

     Pies Bruno, który jest stróżem tego miejsca, powitał nas radosnym szczekaniem i merdaniem ogona. Solidna porcja kiełbasy, którą dostał od swego przyjaciela, stała się przepustką do serca czworonoga, dzięki której bez obaw mogliśmy się z nim przywitać.

     Przekraczając bramę owego historycznego miejsca, wkroczyliśmy do innego, można by rzec zgoła odmiennego świata, niż ten, z którym mamy do czynienia, na co dzień. Seminarium mieści się we wnętrzu neobarokowego zamku, którego cichymi zacienionymi korytarzami docieraliśmy do poszczególnych pomieszczeń, w tym do refektarza. Zostaliśmy powitani w nim przepysznym obiadem, którego menu sporządziła znana wielu fanom dobrej kuchni, siostra Aniela. Posileni, może nieco rozleniwieni, ruszyliśmy jednak z wielką ochotą w stronę Sali wypoczynkowej, nie mogąc jednocześnie powstrzymać po drodze oczu od rzucania szybkich ciekawskich spojrzeń tu i tam. Wnętrze zamku pełne jest interesujących miejsc, przyciągających uwagę wielbicieli wspaniałych zabytkowych schodów, sufitów, mebli i obrazów. Na miejscu czekała na nas niespodzianka, wspaniałe ciasto z truskawkami z tutejszego ogrodu, wykonane rękami siostry Anieli. Mniam, pycha, niebo w gębie, nic dziwnego, że długo nie musiało czekać na nasze zainteresowanie. Mimo przyjemnego uczucia poobiedniej sytości, nikt nie oparł się mu, jak i aromatycznej kawie, którą mieliśmy okazję się delektować w zaciszu Sali wypoczynkowej.  Doskonały nastrój, który rozlał się po wszystkich zebranych, stał się kanwą do wsłuchania się w słowa odczytu przygotowanego przez ks. Prof. Ferdka. Jego myślą przewodnią była powszechna dysputa teologów dogmatyków z Polski, na temat rozwoju współczesnej teologii, sposobu jej przedstawiania i wykładania na uczelniach oraz literaturze ukazującej się w tej dziedzinie. Panel dyskusyjny, którego byliśmy uczestnikami, sprowokował nas do ciekawej refleksji nad zadanym tematem. Nie sposób przytoczyć w tym miejscu całości dyskusji, jednak można rzec, że kwintesencją całości mogło by być zdanie podsumowujące ją w kilku prostych słowach: „ Nowa teologia musi być ugruntowana w dogmatach Kościoła Rzymskokatolickiego, których źródłem powinno być Słowo Boże analizowane poprzez dzieła teologiczne,  jednak nie mogą być jej narzucone ograniczenia co do swobody myśli i wypowiedzi.”

     Ojciec Krzysztof, który przez cały czas był naszym przewodnikiem, poprowadził nas do miejscowej biblioteki, w której oprócz współczesnych pozycji dogmatycznych i teologicznych, znajdują się stare bogato zdobione egzemplarze Biblii.

     Nasze zwiedzanie wnętrza Seminarium zmierzało ku końcowi, kolejne korytarze poprowadziły nas do sal wykładowych oraz kaplicy, w której odbywają się msze dla mieszkańców tego miejsca. Wychodząc na zewnątrz spodziewaliśmy się wspaniałej zieleni i nie zawiedliśmy się. Park, który otacza zamek jest dość spory, jego alejki zachęcają do spacerów, a kilka z nich prowadzi do niewielkiej kapliczki z kamienia, przy której zamyślony przechodzień może zatrzymać się na modlitwę. Kolejne ścieżki zawiodły nasze nogi w stronę ogrodu warzywno- owocowego, z którego mięliśmy okazję popróbować własnoręcznie zebranych truskawek. Znajduje się w nim obszerna szklarnia, w której hodowane są między innymi smakowite i aromatyczne pomidory. Naszą uwagę przykuła mała pasieka, z której jak przypuszczam pochodzi doskonały miód, którego niestety tym razem nie było dane nam popróbować. Różnorodność zieleni i innych kolorów tęczy, która o tej porze roku wypełnia przestrzeń, zatrzymała nas na chwilę w ogrodzie. Niestety czas nas gonił, nieubłaganie zbliżała się pora odjazdu. Jeszcze tylko tęskny rzut oka na grządki warzywne i kwietne rabaty. Parkowymi alejkami udaliśmy się do wnętrza zamku, gdzie piwnicznymi zakamarkami dotarliśmy do królestwa siostry Anieli. Przywitała nas promiennym uśmiechem i ciepłym słowem, a my na reszcie mogliśmy wyrazić nasze uznanie dla jej pracy oraz przygotowane specjalnie z okazji naszej wizyty, pyszności.

     Słońce delikatnie kładło się pomarańczowym blaskiem na dziedziniec pałacowy, był to znak rychłego naszego odjazdu. Jeszcze tylko parę słów pożegnania, kilka przyjacielskich uścisków i tęsknych spojrzeń na zamek i jego urokliwą okolicę i dalej, w drogę. Z żalem żegnaliśmy to spokojne, pełne miłych okoliczności przyrody i wspaniałych wnętrz zamkowych, miejsce.

     Ja osobiście liczę na kolejny raz, więc mówię: „ Do zobaczenia” nie „Żegnaj”.

Dla zainteresowanych szczegółami dotyczącymi Seminarium i zamku, podaję poniżej link do strony: http://www.seminarium.sds.pl/index.php

                                                                                                                                                          Ewa Wolnica

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz