Kazanie wygłoszone z okazji urodzin księdza Juliana Nastałka, 10.05.2026

Ewangelia dzisiejszej VI Niedzieli Wielkanocy przynosi zapowiedź zesłania Ducha Świętego. Tę zapowiedź Jezus wypełnił pięćdziesiąt dni po swoim zmartwychwstaniu, dając Apostołom Ducha Świętego. Apostołowie nie zatrzymali tego Ducha dla siebie, lecz przekazywali Go ochrzczonym. Ukazuje to dzisiejsze pierwsze czytanie z Dziejów Apostolskich. Tradycja zachodnia odczytuje wkładanie rąk przez Apostołów Piotra i Jana na ochrzczonych mieszkańców Samarii jako pierwowzór bierzmowania. Kościół do dziś powtarza ten gest. W czasie bierzmowania biskup, lub też prezbiter, wyciąga ręce nad zgromadzonymi kandydatami do tego sakramentu i modli się tymi słowami: „Boże wszechmogący […] ześlij na nich Ducha Świętego Pocieszyciela, daj im ducha mądrości i rozumu, ducha rady i męstwa, ducha umiejętności i pobożności, napełnij ich duchem bojaźni Twojej”. Bierzmowanie udziela więc siedmiu darów Ducha Świętego.

Spróbujmy wyjaśnić te dary.

Mądrość – to nie wielość informacji. Jest sztuką życia. Znany filozof Józef Bocheński pisał: „Człowiek jest maleńkim i bezsilnym fragmentem świata, istniejącym tylko w ciągu ułamka kosmicznej sekundy, ale ten ułamek to wszystko, czym rozporządzamy. Jak postępować, by go nie zmarnować – o tym uczą przykazania mądrości”. Chrześcijańską sztukę życia wyraża modlitwa: „abyśmy tak używali dóbr doczesnych, by nie utracić wiecznych” oraz „abyśmy wśród zmienności świata tam przylgnęli naszym sercem, gdzie są prawdziwe radości”.

Rozum – to nie tylko inteligencja. Dziś można ten dar określić jako zdrowy rozsądek, który pozwala odróżniać istotne od nieistotnego, prawdę od pozoru. W operze „Krakowiacy i górale” można znaleźć wiele zdroworozsądkowych wypowiedzi. Jedna z nich, bardzo aktualna na dzisiejsze czasy zamętu, powiada: „Pan Bóg, kiedy stwarzał Adama, nie dał mu drugiego Adama, lecz niewiastę – żeby się serca spotkały, a nie tylko siły zsumowały”.

Rada – to sztuka podejmowania dobrych decyzji. Historia zbawienia dokonuje się pod znakiem dwóch decyzji podjętych w dwóch ogrodach. Decyzja Adama z ogrodu rajskiego popsuła świat, a decyzja Jezusa z Ogrodu Oliwnego zainaugurowała naprawę świata. Duch Święty uczy dokonywać wyborów zgodnie z prośbą z modlitwy Pańskiej: „bądź wola Twoja”. Taka decyzja wpisuje się w naprawę świata.

Męstwo – odwaga stawiania oporu grzechowi. Grzech z reguły przychodzi pod maską dobra. Tak było w raju: grzech przybrał maskę największego dobra – „będziecie jak Bóg”. Męstwo to zdolność demaskowania iluzji grzechu i wytrwania przy dobru.

Wiedza – to nie wiedza techniczna, zdobywana na politechnice, ale zdolność odczytywania świata jako śladu Boga. Dzieło wskazuje na twórcę. Nic nie robi się samo. Filozoficzna zasada powiada: ex nihilo nihil fit – „z niczego nic nie powstaje”. Skoro „coś” istnieje, to samo istnienie domaga się Pierwszej Przyczyny istniejącej odwiecznie. Tą przyczyną jest Bóg.

Pobożność – to nie tylko modlitwa prośby, ale postawa uwielbienia. Takim uwielbieniem Boga jest liturgia. W niej oddajemy cześć i chwałę Bogu Ojcu „przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie” w jedności Ducha Świętego. 28 maja wspominamy bł. kardynała Stefana Wyszyńskiego, którego zawołanie biskupie brzmiało: Soli Deo – „Samemu Bogu”. Powinno ono nas inspirować do oddawania chwały samemu Bogu w liturgii.

Bojaźń Boża – to nie lęk, ale szacunek dla Boga, zwłaszcza dla Jego prawa. Z tym Bożym prawem się walczy. Próbuje się je usuwać z życia społecznego. Gdy Jan Paweł II w 1991 roku przemierzał już wolną Polskę, nauczał nas o Bożych przykazaniach. Radził nam, aby one były podstawą bytu niepodległej Polski. Bóg dał bowiem przykazania dla dobra człowieka. Bóg wie, co jest dobre dla człowieka i to dobro zadaje człowiekowi w przykazaniach.

Dzisiejsza liturgia przypomniała nam, że nie tylko ochrzczeni Samarytanie otrzymali Ducha Świętego. My również otrzymaliśmy Go w sakramencie bierzmowania, a wraz z Nim – Jego dary. Chciałoby się więc dziś sparafrazować znaną modlitwę Jana Pawła II z pierwszej pielgrzymki do Polski: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi w nas, tu obecnych, swoje siedmiorakie dary”. Tą modlitwą wyrażamy urodzinowe życzenia dla ks. Juliana: życzymy, aby Duch Święty nieustannie odnawiał w Nim swoje dary:
mądrość, by prowadził ludzi ku temu, co najważniejsze, bo wieczne,
rozum, by wyjaśniał prawdy wiary,
radę, by podejmował trafne decyzje duszpasterskie,
męstwo, by nie zniechęcał się trudnościami,
wiedzę, by przekonywał o Bogu,
pobożność, by liturgia była szczytem i źródłem kapłańskiej działalności,
– i bojaźń Bożą, by uczył szacunku do Prawa Bożego.

Kazanie wygłoszone w Śmiałowicach – poświęcenie obrazu św. Wawrzyńca, 8.02.2026

W kończącym się tygodniu wspominaliśmy następujących męczenników: św. Błażeja, św. Agatę i św. Pawła Miki wraz z towarzyszami. Te wspomnienia przypominają, że chrześcijaństwo jest religią męczenników. Zrodziło się bowiem z męczeństwa Jezusa na krzyżu. Poświęcenie odnowionego obrazu przedstawiającego męczeństwo św. Wawrzyńca jest okazją, aby wspomnieć patrona śmiałowickiego kościoła.

Odnowiony i poświęcony obraz przedstawia Wawrzyńca jako męczennika na kracie.  Z rozkazu cesarza rzymskiego Waleriana, który panował w latach 253–260, ten diakon Kościoła rzymskiego został położony na żelaznej kracie i powoli palony żywcem. Krata, narzędzie tortur, stała się jego ołtarzem — miejscem, na którym Wawrzyniec stał się, jak mówi św. Paweł, „ofiarą żywą, świętą, Bogu miłą” (Rz 12,1). Komentując jego męczeństwo, papież Leon Wielki napisał: Jak silny musiał być ogień miłości Chrystusowej, skoro gasił on żar ognia naturalnego!” Ogień wiary Wawrzyńca był potężniejszy niż płomień, który palił jego ciało.

Krata męczennika Wawrzyńca może być dla nas wyrzutem sumienia. Nasze bowiem wyznawanie Chrystusa jest często „chrześcijaństwem w kratkę”.

Chrześcijaństwo w kratkę” — to chrześcijaństwo w rytm kalendarza: jesteśmy w kościele na Boże Narodzenie, Wielkanoc, I Komunię i pogrzeb, ale w zwykłą niedzielę brakuje nas w świątyni.

Chrześcijaństwo w kratkę” — to chrześcijaństwo zależne od pogody: przychodzę, jeśli ładnie świeci słońce, ale gdy pada deszcz lub jest upał albo mróz, zostaję w domu.

Chrześcijaństwo w kratkę” — to również wiara emocjonalna: modlę się, gdy jest mi ciężko; gdy mam problemy, szukam Boga. Lecz gdy wszystko układa się dobrze – odkładam modlitwę, a Boga ujmuję w życiowy nawias.

Chrześcijaństwo w kratkę” ma też wymiar poznawczy: potrafię wymienić wszystkie promocje i rabaty, znam wszystkie funkcje smartfona, ale nie znam treści Credo i nie rozumiem sensu Mszy Świętej. Nieznajomość wiary prowadzi do jej powierzchowności – a powierzchowność jest jak wygasły żar pod kratą.

Chrześcijaństwo w kratkę” to również odwrócenie wzoru życia z dzisiejszej Ewangelii: „Wy jesteście światłem świata” na świat światłem dla chrześcijan

Obraz św. Wawrzyńca, który poświęcamy, nie jest tylko ozdobą śmiałowickiego  kościoła. Ma być dla nas inspiracją do tego aby postawę „chrześcijaństwo w kratkę” zastąpić postawą „chrześcijaństwo wierne”. Wierni to nie tylko ci, którzy deklarują, że są katolikami. Wiernymi są ci, którzy wierność Bogu czynią rytmem codzienności. Chrześcijaństwo wierne oznacza więc:

rytmiczność niedzielnej mszy świętej,

rytmiczność codziennej modlitwy,

rytmiczność lektury Ewangelii lub Katechizmu, które mamy w każdym smartfonie,

rytmiczność życia według zasad Ewangelii, aby być „światłem świata

W tej rytmiczności nie chodzi o mechanizm lecz o miłość i to miłość nie „w kratkę” lecz taką, o jakiej mówi przykazanie: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem”. „To jest największe i pierwsze przykazanie” dopowiada Jezus (Mt 22,37–38). Ogień miłości Boga ma być potężniejszy od naturalnego ognia, który spalił ciało Wawrzyńca.

Męczeństwo św. Wawrzyńca na kracie niech nam przypomina, że nie ma chrześcijaństwa „w kratkę” – ideałem jest chrześcijaństwo wierne.

Kazanie odpustowe o Radzymie Gaudentym, Gniezno, 12.10.2025

Działalność bł. Radzyma Gaudentego, pierwszego arcybiskupa metropolitę Gniezna, można porównać do działalności św. Pawła w Listrze. Apostoł przekonywał tamtejszych pogan, aby odwrócili się od marności do Boga żywego. (Dz 14, 15). Dla Apostoła Pawła tymi „marnościami” są pogańskie wierzenia, czyli tworzone przez człowieka idee i rzeczy, którym oddawano cześć należną samemu Bogu.

Apostoł Paweł był krytykiem pogan. Pod adresem pogan kieruje trzy zarzuty:

  1. Poganie nie potrafili swoim rozumem poznać Boga z widzialnego świata (Rz 1, 21-22). Świat nie był dla nich śladem, czy transparentem Boga. Zamiast postrzegać w otaczającym świecie dzieło Boskiego Rozumu widzieli w nim dzieło bezrozumnego przypadku.
  2. Dla pogan bogiem był brzuch (Fil 3, 19). Poganie byli zatem hedonistami wyznającymi, że przyjemność brzucha jest podstawą i korzeniem wszelkiego dobra. Dewizą dla pogan były słowa głupca z przypowieści Jezusa o bogaczu, który zebrał z pola obfity plon: jedz, pij, używaj. Ów głupiec chciał, aby całe jego życie było, jak wczasy w hotelu z formułą „All inclusive”.
  3. Poganie nie mają nadziei (Ef 2,12). Często uważali życie za wędrówkę z nicości w nicość. Na nagrobkach umieszczali napisy: „Jakże szybko z niczego pogrążamy się w nicość” Współczesny antywitalista Emil Ciorana (j. rum.: [t͡ʃoˈran]) (1911 – 1995) głosi, że człowiek to „nędzne bytowanie nie wiadomo po co dane  i dlatego można mu w każdej chwili życzyć tylko śmierci. Dawni i współcześni poganie żyją więc w mrocznym świecie, bez jasnej przyszłości.

Bł. Radzym Gaudenty, tak jak Apostoł Paweł, był krytykiem pogaństwa. Nie poprzestawał jednak na krytyce pogaństwa. Już samym swoim imieniem „Radzym Gaudenty” wskazywał na to, czym chrześcijanie różnią się od pogan.   Imię „Radzym” (lub „Radim” w języku czeskim) oznacza osobę „dającą radość” lub „radosną. Natomiast zakonne imię Radzyma „Gaudenty” pochodzi z łaciny od słowa „gaudeo” – raduję się. Obydwa imiona akcentują więc radość. Radzym Gaudenty samym swoim imieniem głosi to, czym chrześcijaństwo różni się od pogaństwa. Historia chrześcijaństwa rozpoczyna się od słowa χαίρεraduj się. Tym słowem Anioł zwiastuje Maryi narodzenie Jezusa (Łk 1, 28). Słowo to powtarza się w opisie narodzenia Jezusa, kiedy anioł mówi do pasterzy ίδου γαρ ευαγγελίζομαι ύμϊν χαραν μεγαλην  ήτιξ έσται – „Zwiastuję wam radość wielką” (Łk 2, 10). Z tych słów wzięła się nazwa całego chrześcijańskiego orędzia i jego literackiego wyrazu εύαγγελιξομαι Ewangelia czyli radosna nowina.

  1. Chrześcijaństwo jest radosną nowiną, bo Boga nie trzeba znajdować „po omacku” – jak powiedział Apostoł Paweł na ateńskim areopagu (Dz 17, 27). Bóg nie jest arogancki i dlatego nie trzyma ludzi w niepewności, co do swojego istnienia. Dał nam eksperta od Boga, którym jest Jezus Chrystus. On jako Syn Boga zna Boga, a jako człowiek mówi nam o Bogu naszym ludzkim językiem. Tą mowę Jezusa o Bogu przekazuje nam Kościół, jakby w sztafecie pokoleń: od Apostołów poprzez bł. Radzyma, bł. Michał Kozala, rektora Prymasowskiego Seminarium Duchownego w Gnieźnie, męczennika Dachau, bł. Stefana Wyszyńskiego i tylu innych świadków wiary.
  2. Chrześcijaństwo jest radosną nowiną, bo Bóg jest tak wszechmocny, że ze zła wyprowadza dobro: ze śmierci Jezusa wyprowadził zmartwychwstanie, a grzech Adama stał się błogosławioną winą. Dlatego Apostoł Paweł pisze: „Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół” (Kol 1,24)
  3. Ten sam Apostoł wzywa chrześcijan: „Weselcie się nadzieją! (Rz 12, 12). Chrześcijanie mają nadzieję na przyszłość poza tragiczną, biologiczną barierą śmierci. Dla nich istnieje nawet wyjście z grobu i dlatego na bramach swoich cmentarzy potrafią napisać: „sit ianua coeli” – „niech będzie bramą nieba”.

Radzym Gaudenty przypomina nam o chrześcijaństwie jako religii radości, ale nie tej z hotelu o formuje all inclusive. Może trudno nam to przyjąć po Friedrichu Wilhelmie Nietzschem (1844-1900), który skutecznie kreował pogląd, że chrześcijaństwo jest negacją radości, że radość uznaje za grzech, że przykazania są więzieniem radości. Wierzmy jednak bardziej Radzymowi Gaudentemu niż Fryderykowi Nietschemu. Radzym Gaudenty to świadek chrześcijaństwa jako religii radości. Odkrywajmy zatem chrześcijaństwo jako religię radości i odwracajmy się od marności do Boga żywego.